Przejdź do treści
Integracje 8 min czytania

Systemy PIM dla e-commerce B2B - przegląd i wybór

Wybór systemu PIM prawie nigdy nie rozbija się o funkcje - większość platform robi to samo: trzyma atrybuty, wersjonuje, tłumaczy, publikuje do kanałów. Rozbija się o to, kto tym będzie pracował codziennie i ile kosztuje wpięcie tego w twój sklep i ERP. Dlatego poniżej mniej o listach funkcji, więcej o tym, gdzie te wdrożenia realnie się wykładają.

Jakub Owsianka Autor
Zaktualizowano:
Okladka artykulu: Systemy PIM dla e-commerce B2B - przegląd i wybór (kategoria: Integracje)
Okladka artykulu: Systemy PIM dla e-commerce B2B - przegląd i wybór (kategoria: Integracje)
Spis treści (8)

W skrócie

  • 1. Próg opłacalności: ok. 5-10 tys. SKU albo 2+ kanały sprzedaży. Poniżej - PIM to koszt bez zwrotu.
  • 2. Akeneo to domyślny wybór w polskim B2B - największy ekosystem integracji i dostępność wdrożeniowców.
  • 3. Pimcore bierzesz, gdy potrzebujesz PIM + DAM + CMS w jednym i masz zespół PHP.
  • 4. Ergonode to polski open-source - warto rozważyć przy budżecie i lokalnym wsparciu.
  • 5. Najdroższa część wdrożenia to nie licencja, tylko model danych i sprzątanie istniejących opisów.

Kiedy PIM w ogóle się opłaca

System PIM (Product Information Management) to centralne miejsce na dane produktowe - opisy, atrybuty, zdjęcia, tłumaczenia - z którego publikujesz do sklepu, marketplace'ów i katalogów. Definicję samego pojęcia rozwijam w haśle PIM w słowniku; tutaj interesuje mnie decyzja, a nie definicja.

Próg, przy którym przestaje być fanaberią:

  • 5-10 tys. SKU i katalog, który realnie się zmienia
  • 2+ kanały publikacji (sklep B2B, Allegro, katalog PDF, sklep klienta przez EDI)
  • Więcej niż jedna osoba pracuje nad opisami i zdjęciami
  • Tłumaczenia - ten sam produkt w kilku językach, każdy w swoim cyklu
  • Dane od dostawców przychodzą w kilkunastu formatach i ktoś je ręcznie scala

Poniżej tego progu PIM jest kosztem bez zwrotu. Typowy scenariusz odwrotny: firma kupuje licencję, bo „trzeba mieć PIM", a po roku dwie osoby dalej robią wszystko w arkuszu - tylko teraz jeszcze przepisują to do PIM-a.

Sygnał, że próg został przekroczony, jest zwykle nietechniczny: ktoś w firmie pyta, która wersja opisu jest prawdziwa - ta w sklepie, ta w katalogu, czy ta w mailu od dostawcy.

Czego PIM nie zastąpi

Najważniejsza granica przebiega przy ERP. Indeks, cena, stan i stawka VAT zostają po tamtej stronie - PIM ich nie masteruje i nie powinien. Jeśli po wdrożeniu cena ma dwa źródła prawdy, projekt jest przegrany, niezależnie od tego, który system kupiłeś. Reklamacja „na fakturze mam inną cenę niż w koszyku" nie interesuje się architekturą.

Poza tym PIM nie zastąpi DAM-u przy dużych bibliotekach mediów. Część systemów ma go w środku i do kilku tysięcy zdjęć produktowych to wystarcza, ale wideo, wersje językowe materiałów i prawa do zdjęć to już inna liga.

Nie posprząta też danych za ciebie. Wrzucisz bałagan - dostaniesz ten sam bałagan, tylko wersjonowany i z ładniejszym interfejsem.

I rzecz, o której mówi się najrzadziej: PIM egzekwuje workflow, którego nie masz. To zwykle prawdziwy powód wdrożenia, tyle że nikt go tak nie nazywa na spotkaniu zakupowym.

Przegląd systemów PIM

Akeneo - open-source na Symfony, w wersji Community oraz komercyjnych. W polskim B2B to domyślny wybór: największy ekosystem konektorów, najwięcej ludzi na rynku, którzy to wdrażali. Szczegółowo rozbieram go w osobnym wpisie o Akeneo. Wada: Community potrafi być mylące - część rzeczy, których oczekujesz „z pudełka", jest w płatnych edycjach.

Pimcore - też PHP/Symfony, ale to nie jest czysty PIM. Pimcore łączy PIM, DAM, MDM i CMS w jednej platformie. Bierzesz go, gdy naprawdę potrzebujesz tego zestawu i masz zespół PHP, który go utrzyma. Jeśli potrzebujesz tylko PIM-a, dostajesz dużo złożoności w zamian za nic.

Ergonode - polski open-source na Symfony i Vue, młodszy od Akeneo i z wyraźnie mniejszym ekosystemem konektorów. Przewaga, która w polskim projekcie potrafi przeważyć, jest banalna i rzadko wpisywana do tabelek: rozmawiasz po polsku, w tej samej strefie czasowej, z ludźmi, którzy odbierają telefon. Przy pierwszym poważnym problemie z modelem danych to bywa warte więcej niż dwie brakujące funkcje.

inRiver - szwedzki SaaS z półki enterprise, mocny przy złożonych danych produktowych i wielu kanałach. W polskim średnim B2B spotykany rzadko, głównie przez koszt i przez to, że trudno znaleźć kogoś, kto to wdrażał.

Plytix - SaaS dla mniejszych firm. Startuje szybko i to jego realna zaleta. Sufit pojawia się przy rozbudowanym modelu atrybutów - gdy zaczynasz potrzebować atrybutów zależnych od kategorii i wariantów, robi się ciasno.

Salsify - amerykański PXM, silny w syndykacji danych do dużych sieci handlowych. W Polsce niszowy.

PIM w platformie - Magento i Shopware mają zarządzanie produktami, ale to nie jest PIM: brak wersjonowania, workflow, ról redakcyjnych i publikacji wielokanałowej. Do jednego kanału i stabilnego katalogu wystarczy i nie ma sensu dokładać systemu.

Moduł PIM w ERP - Comarch i część innych ERP-ów ma coś takiego w ofercie. Kusi, bo „już to macie". Zwykle kończy się tak, że dział marketingu dostaje narzędzie zaprojektowane dla księgowości.

Porównanie - który do czego

System Model Kiedy wybrać Największe ryzyko
Akeneo Open-source + edycje płatne Domyślny wybór dla B2B w PL, integracja z Magento/Shopware Funkcje oczekiwane „z pudełka" bywają w edycjach płatnych
Pimcore Open-source + enterprise Potrzebujesz PIM + DAM + CMS razem, masz zespół PHP Złożoność bez zwrotu, gdy chcesz tylko PIM
Ergonode Open-source, polski Budżet, wsparcie po polsku, mniejsza skala Mniejszy ekosystem konektorów
inRiver SaaS enterprise Duża skala, złożone dane, wielokanałowość Koszt i dostępność wdrożeniowców w PL
Plytix SaaS Mniejszy katalog, szybki start Sufit przy rozbudowanym modelu atrybutów
PIM w platformie Wbudowany 1 kanał, stabilny katalog Brak wersjonowania i workflow

Kryteria wyboru, które realnie decydują

Lista funkcji jest u wszystkich podobna. Decydują rzeczy, których nie ma w materiałach sprzedażowych:

Kto tym będzie pracował. Jeśli PIM-a ma obsługiwać dział marketingu, a nie IT, to interfejs i próg wejścia są ważniejsze niż elastyczność modelu danych. Najlepszy technicznie system, którego nikt nie używa, jest wart zero.

Jak wygląda konektor do twojego sklepu. Nie „czy istnieje", tylko: kto go utrzymuje, kiedy była ostatnia aktualizacja, czy przeżyje kolejny major twojej platformy. To pytanie oddziela projekt sześciotygodniowy od sześciomiesięcznego.

Czy dogadasz się z kimś, kto to już wdrażał. Przy Akeneo znajdziesz takich ludzi w Polsce bez problemu. Przy inRiverze zaczynasz od szukania.

Model danych twojego katalogu. Produkty z wariantami, zestawami i atrybutami zależnymi od kategorii wyglądają inaczej w każdym z tych systemów. Weź dwadzieścia swoich najtrudniejszych produktów - te, przy których handlowcy się kłócą, jak je w ogóle opisać - i przemodeluj je w wersji próbnej, zanim cokolwiek podpiszesz. Demo z rowerami i koszulkami niczego o twoim katalogu nie powie.

Kierunek przepływu danych. PIM wpina się w krajobraz, w którym już siedzi ERP i sklep. Czy pchasz dane bezpośrednio, czy przez warstwę pośrednią, to osobna decyzja - opisałem ją w tekście o middleware kontra integracja bezpośrednia.

Ile kosztuje wdrożenie PIM

Pytanie „ile kosztuje Akeneo" jest źle postawione, bo licencja to najmniej ciekawa pozycja w tym budżecie. Ciekawa jest struktura:

  • Licencja - najbardziej widoczna i zwykle najmniej istotna. Przy open-source zerowa, co niczego nie przesądza.
  • Model danych - zaprojektowanie rodzin, atrybutów i słowników. Tu idzie najwięcej godzin i tu zapada los projektu.
  • Migracja i sprzątanie danych - pozycja najczęściej niedoszacowana, zwykle o rząd wielkości.
  • Integracje - PIM do sklepu, ERP do PIM-a, media.
  • Zmiana procesu - kto zatwierdza opis, kto publikuje. Bez tego PIM jest ładniejszym arkuszem.

Zamiast pytać o kwotę, policz to od strony, którą naprawdę da się oszacować: ile masz indeksów, w ilu językach, z iloma atrybutami zależnymi od kategorii i w jakim stanie są dzisiejsze opisy. Katalog 5 tys. SKU w jednym języku, z porządnymi danymi od dostawców, to inny projekt niż 40 tys. SKU w czterech językach, gdzie połowa opisów powstała ręcznie przez sześć lat. Ta druga sytuacja potrafi kosztować wielokrotność pierwszej przy tej samej licencji i tym samym systemie.

Praktyczny sposób na urealnienie wyceny: poproś dostawcę o modelowanie dwudziestu twoich najtrudniejszych produktów przed podpisaniem umowy. Wycena, która powstaje po tym ćwiczeniu, różni się od tej sprzed niego - i to jest właśnie ta różnica, którą inaczej zapłacisz w trakcie projektu.

Jedna prawidłowość jest niezależna od wybranego systemu: im brudniejsze dane wejściowe, tym bardziej licencja przestaje mieć znaczenie w budżecie.

Gdzie te wdrożenia się wykładają

Model danych projektowany pod dzisiejszy katalog. Rodziny produktów i atrybuty odwzorowujące dokładnie to, co masz w tej chwili, przestają działać przy pierwszej nowej kategorii. Klasyczny przykład: firma sprzedająca wyłącznie towar sypki modeluje wszystko wokół wagi i jednostki, a rok później wchodzi w produkty konfigurowalne. Przemodelowanie rodzin przy 40 tys. indeksów to nie jest poprawka na sprint.

PIM jako druga baza cen. Skoro trzymamy już dane produktowe, to czemu nie cenę - brzmi rozsądnie i jest jedną z droższych pomyłek w tej układance. Cena ma master w ERP. Dwa źródła prawdy dla ceny to nie jest dług techniczny, tylko korekty faktur.

Migracja potraktowana „przy okazji". Przeniesienie trzydziestu tysięcy opisów z arkusza nie jest zadaniem na tydzień przed startem. To osobny projekt, z własnym budżetem i własną osobą odpowiedzialną - i najczęściej to on decyduje, czy termin się utrzyma.

Dwa ostatnie punkty są nietechniczne i przez to najczęściej pomijane w wycenie. PIM bez właściciela - konkretnej osoby odpowiedzialnej za jakość danych, nie „zespołu" - w kilka miesięcy degeneruje się do składu plików. A wdrożenie bez zmiany procesu kończy się tak, że opisy dalej powstają w mailu i arkuszu, a PIM jest miejscem, do którego ktoś je przepisuje. Wtedy dołożyłeś pracy, nie odjąłeś.

Wspólny mianownik tych pięciu punktów jest taki, że żaden z nich nie jest problemem technicznym. Wybór między Akeneo a Pimcore zajmuje tydzień i da się go cofnąć. Model danych zaprojektowany pod dzisiejszy katalog, brak właściciela danych i proces, którego nikt nie zmienił - to zostaje na lata i nie naprawi tego zmiana systemu. Dlatego pytanie „który PIM" jest zwykle trzecie w kolejności, choć pada pierwsze.

Co dalej

Najczęstsze pytania

Kiedy sklep B2B potrzebuje systemu PIM?
Realny próg to około 5-10 tys. SKU albo publikacja do co najmniej dwóch kanałów. Poniżej tej skali arkusz i pola w sklepie zwykle wystarczają, a PIM dokłada koszt i proces bez zwrotu.
Czym system PIM różni się od ERP?
ERP trzyma dane transakcyjne - indeks, cenę, stan, stawkę VAT. PIM trzyma dane marketingowe - opisy, zdjęcia, atrybuty filtrowalne, tłumaczenia. To dwa różne mastery i nie powinny się dublować.
Ile kosztuje wdrożenie PIM?
Licencja to zwykle mniejsza część budżetu. Dominującym kosztem jest zaprojektowanie modelu danych i uporządkowanie istniejących opisów - i to ta część najczęściej przeciąga projekt.
Który system PIM wybrać do Magento?
Akeneo ma najdojrzalsze konektory do Magento i największą dostępność wdrożeniowców w Polsce. To domyślny wybór, chyba że masz powód, żeby zrobić inaczej.
Czy potrzebuję PIM, skoro moja platforma ma zarządzanie produktami?
Przy jednym kanale i stabilnym katalogu zwykle nie. PIM zaczyna mieć sens, gdy tych samych danych potrzebujesz w kilku miejscach naraz i gdy nad opisami pracuje więcej niż jedna osoba.

O autorze

Jakub Owsianka

Architekt rozwiązania silnika platform B2B. Zaczynał po stronie biznesu (własne sklepy), potem deweloper, dziś projektuje wdrożenia dla sklepów z katalogami w dziesiątkach tysięcy SKU. W ostatnich latach wdrożył AI-development w zespole i funkcjonalności oparte o AI bezpośrednio w silniku sklepu.

Masz pytanie do tego artykułu?

Dodatkowy kontekst, problem z własnym wdrożeniem, druga opinia - napisz wprost. Odpowiadam osobiście w 1-2 dni robocze.